KAWAŁY I DOWCIPY

"Szczyty"

Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Sądach, o Wędkarzach, o Wojsku i Armii, dowcipy i kawały Polityczne, Szczyty, Głupie i głupie Pytania, i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.

* * * * * * * * * * * * *

Studencki szczyt bezczelności:

 Zesrać się pod drzwiami rektora, zadzwonić, poprosić o papier toaletowy i o wpis do indeksu...

 

Szczyt bezczelności:

Zapytać się powodzianina:- Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?

 

Szczyt bezczelności:

Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier, a potem powiedzieć, że zbyt szorstki.

 

Szczyt bezpłodności:

30 lat stosunków z ZSRR.

 

Szczyt bezrobocia:

Pajęczyna między nogami prostytutki

 

Szczyt ciemności:

Zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.

 

Szczyt cierpliwości:

Puścić pawia przez słomkę.

 

Szczyt dmuchania:

Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały.

 

Szczyt elegancji:

Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.

 

Szczyt fantazji:

Położyć się w kałuży, wsadzić pióro w tyłek i udawać żaglówkę.

 

Szczyt głupoty:

Kupić portfel za ostatnie pieniądze.

 

Szczyt grzeczności:

Wyskoczyć z okna zamykając je za sobą.

 

Szczyt hałasu:

Dwa kościotrupy pier***ące się na blaszanym dachu.

 

Szczyt ignorancji:

Prezerwatywy robione na drutach.

 

Szczyt lenistwa:

Położyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie ziemi.

 

Szczyt marzeń Polaków lat 70-tych:

Wdowa po Jaroszewiczu mówi do żony konającego Jabłońskiego, ze Gierek zginął, jadąc na pogrzeb Breżniewa...

 

Szczyt masochizmu:

Zjechać goła dupa po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu.

 

Szczyt miłości:

Wylizać pi**ę do kości...

 

Szczyt namiętności:

Tak ścisną słup telegraficzny aż panienka w centrali orgazmu dostanie.

 

Szczyt nicości:

Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi.

 

Szczyt niemożliwości:

Połaskotać tak żarówkę, aby ci w elektrowni się śmiali.

 

Szczyt nieufności:

Wiercić w rurociąg Przyjaźni i patrzyć w którą stronę ropa płynie.

 

Szczyt odwagi i wytrzymałości:

Zjechać z dziesiątego piętra gołą dupą po brzytwie jajami hamując na zakrętach.

 

Szczyt odwagi:

Nadepnąć barmanowi na nogę i powiedzieć, że zaraz dostanie jeszcze w pysk.

 

 

Szczyt optymizmu:

Dwaj homoseksualiści kupujący wózek dziecięcy

 

Szczyt ostrożności:

Chodzić po ulicy na rękach, żeby nie dostać dachówką w łeb.

 

Szczyt paniki:

Założyć hełm na lewa stronę... (czyli wywinąć go...)

 

Szczyt patologii ideologicznej:

Członek z ramienia wysunięty na czoło.

 

Szczyt pecha:

Przepłynąć całe morze i utonąć trzy metry od brzegu.

 

Szczyt pecha:

Zostać zabitym przez meteoryt ze złota.

 

Szczyt pijaństwa:

Tak się upić, aby policyjny balonik po nadmuchaniu świecił.

 

Szczyt podobieństwa:

Namalować sobie taki portret, przy którym można się golić.

 

Szczyt pornografii:

Fidel jedzący banana.

 

Szczyt prostytucji:

Puszczać się na Saharze za grać piasku.

 

Szczyt rasizmu:

Pić Whisky Black & White w dwóch oddzielnych szklankach.

 

Szczyt rozczarowania kobiecego:

Kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie figę.

 

Szczyt rozrzutności:

Kiedy na te piegi  (czyt. Małe piersiątka) kobieta zakłada biustonosz.

 

Szczyt roztargnienia:

Założyć hełm na lewą stronę.

 

  Szczyt roztargnienia:

Zgubić się w tłumie i przekazać policji swój rysopis.

 

Szczyt sadyzmu:

Dać dziecku żyletkę, powiedzieć mu, że to harmonijka ustna i patrzeć, jak mu się miech poszerza...

 

Szczyt sadyzmu:

Przestraszyć strusia na betonie.

 

Szczyt sadyzmu:

Wyląc pijakowi cala flaszkę na pieluszkę Pampers.

 

Szczyt samotności:

Wesz na łysej głowie.

 

Szczyt siły:

Tak zgiąć złotówkę, żeby się orzełek zesrał.

 

Szczyt skąpstwa:

Oddawać kondom do wulkanizacji.

 

Szczyt skąpstwa:

Znaleźć plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze.

 

Szczyt suszy:

Kiedy drzewa chodzą za psami.

 

Szczyt szczytów:

Gówno na Mount Everest.

 

Szczyt szczytów:

Pik Komunizm

 

Szczyt szybkości:

Biegać tak dookoła słupa, żeby z przodu była dupa.

 

Szczyt szybkości:

Wysrać się na dziesiątym piętrze, zejść na dół i zobaczyć własna dupę!

 

Szczyt szybkości:

Wystawić dupę przez okno na 10. piętrze i zbiec po schodach tak szybko, by ja jeszcze zobaczyć.

 

Szczyt szyb koci: Zamknąć tak szybko szufladę na klucz, żeby go jeszcze do niej schować.

 

Szczyt techniki:

Żreć trociny i srać deskami.

 

 

Szczyt wytrzymałości:

Nalać sobie wody do ust, wsadzić tam jajko, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się jajko ugotuje.

 

Szczyt złośliwości:

Zepchnąć teściową ze schodów i zapytać "dokąd się mamusia tak spieszy?".

 

Szczyt zręczności:

Złapać komara za lewe jajo prawą ręką nad lewym uchem w rękawicach bokserskich.